Mam 33 lata. Pracuję średnio 12 godzin na dobę, czasem więcej, również w weekendy. Językiem polskim posługuję się na poziomie hiper uber advanced. Piszę, czytam, redaguję. Po angielsku mówię lepiej, niż Andrzej Duda (chociaż jestem przekonana, że nie znam angielskiego). Czytam po łacinie, po włosku, po francusku. O narodowym dziedzictwie, sztuce i kulturze polskiej i światowej wiem więcej, niż państwo z Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i na rzecz jego ochrony i promocji też robię o wiele więcej. Ciągle się uczę, dokształcam, szkolę — w kilku profesjach jednocześnie — a wykształcenie mam lepsze, niż 3/4 polskiego rządu i mam tu na myśli i senatorów, i posłów, i ministrów.
Nie dalej jak w piątek w Biedronce medytowałam nad tym, czy stać mnie na wędlinę, bo kupiłam już chleb, masło i ser. Nie stać mnie na samochód, na mieszkanie, na wzięcie kredytu, na to, by jeść tak, żeby mnie na starość szlag nie trafił. Moje tegoroczne wakacje, to kilka godzin wczoraj nad rzeką w Prawiednikach, na które wydałam 10 zł (dwa bilety mpk, woda i ciastka). I, dla ścisłości, to był mój najlepszy wyjazd od nie pamiętam kiedy. Do końca miesiąca zostało mi 35 zł.
Jest XXI wiek, od kilku miesięcy ludzie masowo tracą pracę, likwidują działalności. Wielu kobiet w Polsce nie stać na to, żeby raz w miesiącu kupić sobie paczkę podpasek (o tamponach nie wspomnę). Tymczasem państwo rządzący podwyższają sobie pensje, żeby ich nikt nie przekupił. I robią to wyjątkowo zgodnie, prawy do lewego. Bo im się należy. Bo tak mnie będą chronić. Bo to jest taka zbroja dla ich moralności. Bo ich „ból, jest lepszy, niż mój”. Bo ja mogę jeść przez miesiąc makaron w tysiącu odmianach i to jest ok, bo jakoś przecież żyję, funkcjonuję, nie daję się nikomu przekupić i zaharowuję się na rzecz tego kraju, którego ani nie kocham, ani nie szanuję, bo już w nic nie wierzę. I Barbara Nowacka, którą szanowałam, pisze, że tak trzeba.
Otóż wydaje mi się, że nie, nie trzeba. I owszem, nie ma na to dobrego momentu, bo się to Państwu PO PROSTU NIE NALEŻY. Bo pieniądze należą się za pracę, a Państwo nie wyrabiają nawet połowy mojej normy.

Dodaj komentarz