Pochodzę z Wojsławic. Tych samych, które opisuje w swoich książkach o Jakubie Wędrowyczu Andrzej Pilipiuk (tutaj pragnę zaznaczyć, że nie ma tam ani wampirów – jeśli pominąć te energetyczne, ani wilkołaków, ani ukrytego statku kosmicznego). Problem z tym miejscem jest taki, że ono było miastem, ale już nie jest – tak jak wiele rolniczych miasteczek,... Czytaj dalej →
